Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Drukuj

PYTANIA I ODPOWIEDZI

Aktualizacja 2021-02-16 11:31

W związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi LWSM Morena pragniemy odnieść się do kwestii w nich poruszanych:

 

Zniknięcie 50 milionów?

W mediach społecznościowych pojawił się wpis o 50 milionach, które rzekomo zniknęły z konta Spółdzielni. Nie jest to prawda. Środki nie zniknęły ani nie zostały gdziekolwiek przekazane! Wyjaśniamy, o co chodzi w kwestii zmniejszania się wartości aktywów. Prosimy osoby pragnące wypowiadać się na ten temat o dokładne zapoznanie się z poniższym materiałem.

Na przestrzeni lat 2014-2019 (ostatni rok zamknięty bilansem) doszło do zmniejszenia wartości majątku (aktywa trwałe razem) o 52.167.811,55 zł. Jednocześnie następowały też oczywiście zwiększenia majątku, jednak aby wyjaśnić kwestię zarzutu „znikających” pieniędzy, skupimy się jedynie na kwocie, o którą zmniejszono wartość majątku.

Na tę kwotę (nieco ponad 52 mln) składają się trzy główne pozycje: umorzenie zasobów, amortyzacja środków i przeniesienia w odrębną własność.

Umorzenie zasobów to głównie spadek księgowej wartości zasobów mieszkaniowych formalnie należących do Spółdzielni. Co roku księgową wartość tych zasobów pomniejsza się o 1,5% z tytułu zużycia. Drugą znaczącą pozycją składającą się na umorzenie zasobów jest spadek księgowej wartości użytkowania wieczystego niezabudowanych gruntów w użytkowaniu wieczystym. Tu pomniejszenie wartości księgowej następuje o około 1% rocznie, tj. ok. 900.000 zł (0,9 mln) rocznie. Umorzenie zasobów w latach 2014-2019 wyniosło łącznie 27.524.325,53 zł (27,5 mln).

Amortyzacja środków to spadek ich księgowej wartości i dotyczy głównie lokali użytkowych. Stawka amortyzacji wynosi około 2,5% rocznie. Amortyzacja środków trwałych w latach 2014-2019 wyniosła łącznie 2.843.365,93 zł (2,8 mln).

Przeniesienie w odrębną własność w latach 2014-2019 spowodowało zmniejszenie księgowej wartości aktywów o 21.800.120,09 zł (21,8 mln). W tych latach ponad 200 osób zdecydowało się na przekształcenie spółdzielczego-lokatorskiego albo spółdzielczego-własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego lub użytkowego w prawo odrębnej własności. Lokatorskie i własnościowe prawa przysługują konkretnym osobom, ale formalnym właścicielem takich lokali pozostaje Spółdzielnia. Prawo odrębnej własności przenosi formalną własność ze Spółdzielni na mieszkańca – właściciela lokalu. Skutkiem tego księgowa wartość majątku Spółdzielni zmniejsza się o księgową wartość lokalu wraz z udziałem w gruncie. Na dzień 31 grudnia 2019 r. wyodrębniono łącznie ze spółdzielni majątek, na rzecz dotychczasowych uprawnionych, na łączną kwotę ponad 495 milionów złotych. Można więc powiedzieć, że ten majątek przeszedł na Spółdzielców, którzy przekształcili prawo do lokalu.

Poniżej prezentujemy tabelę wskazującą wartości ww. pozycji na przestrzeni ostatnich lat.

 

Umorzenie zasobów *

Amortyzacja środków trwałych *

Przeniesienie w odrębną własność lokali

Razem zmniejszenia

2014

4 794 122,73

297 061,43

1 573 607,37

6 664 791,53

2015

4 757 763,06

485 464,58

4 838 764,49

10 081 992,13

2016

4 603 649,06

505 717,19

4 087 717,62

9 197 083,87

2017

4 528 354,97

494 176,21

1 413 866,11

6 436 397,29

2018

4 481 158,08

512 501,32

3 911 716,81

8 905 376,21

2019

4 359 277,63

548 445,20

5 974 447,69

10 882 170,52

RAZEM 2014-2019

27 524 325,53

2 843 365,93

21 800 120,09

52 167 811,55

Dlatego powyższa kwota pomniejsza wartość majątku Spółdzielni w dokumentach księgowych. Jednak prosimy nie mylić wartości księgowej i wartości rynkowej. Samochód transportowy zamortyzowany całkowicie w ciągu 5 lat ma księgową wartość 0 złotych, jednak wcale nie oznacza to, że 5 letni samochód jest bezwartościowy. Tak samo jest z mieszkaniami – wartość 30 letniego mieszkania księgowo wynosi połowę ceny jego zakupu, z powodu umorzenia w 50 proc. W cenach rynkowych mieszkanie to jest oczywiście warte wielokrotnie więcej niż cena zakupu.

* Wskazując powyższe składniki posługujemy się pozycjami o przeważających lub największych wartościach. Amortyzacji podlegają droższe urządzenia, a stawka amortyzacji jest uzależniona od danego składnika majątku. Uproszczenia te są niezbędne, aby nakreślić obraz czytelny dla przeciętnego odbiorcy.

Z uwagi na ponownie rozpowszechniane przez PSR „Maximus" informacje na temat rzekomego zadłużenia Spółdzielni względem PSR „Maximus" na kwotę 2,6 mln zł, Zarząd Spółdzielni po raz kolejny informujemy, że to PSR „Maximus" jest dłużnikiem Spółdzielni z uwagi na nieregulowanie należności czynszowych oraz opłat za zużywane media. Od czerwca 2018 r. nastąpiła tylko jedna wpłata tytułem pierwszej raty ugody. Przeciwko PSR „Maximus" toczy się szereg postępowań sądowych mających na celu wyegzekwowanie należności czynszowych oraz kar umownych za nieopróżnienie lokalu, które łącznie do dnia dzisiejszego wynoszą ponad 800 000 zł. Postępowania te są celowo przedłużane przez PSR „Maximus", które angażując się w protesty liczy na zmianę organów Spółdzielni i darowanie zaległości.

W kwestii sfałszowania ugody, Zarząd Spółdzielni potwierdza, że podejmował próbę polubownego załatwienia sprawy zadłużenia na lokalu zawierając z PSR „Maximus" ugodę rozkładającą je na raty. Podpisany przez członków zarządu PSR „Maximus" dokument ugody został dostarczony osobiście przez jednego z członków zarządu PSR "Maximus" Bartosza Brodzińskiego. Pan Brodziński dostarczył również do Spółdzielni potwierdzenie przelewu pierwszej raty. Na skutek niewykonania ugody w dalszej części oraz dalszym zaprzestaniu płatności, Spółdzielnia rozwiązała umowę najmu i skierowała pozwy o zapłatę. Po wniesieniu pozwów, okazało się, że dokument dostarczony osobiście przez jednego z członków zarządu PSR „Maximus" mógł być sfałszowany. W tej sprawie toczy się postępowanie, na którego wyniki Zarząd Spółdzielni oczekuje.

Pomimo tego, że od ponad dwóch lat PSR „Maximus" funkcjonuje na koszt mieszkańców Spółdzielni, nie regulując jakichkolwiek należności i odmawiając do dnia dzisiejszego zwrotu lokalu, członkowie jego zarządu prezentowani są na publicznych spotkaniach jako pokrzywdzeni działaniami Spółdzielni i walczącymi o sprawiedliwość.

Dlatego też ze zdziwieniem obserwujemy współpracę Bogusława Hegera, byłego członka Zarządu Spółdzielni (z której to funkcji został odwołany przez Radę Nadzorczą) oraz członków zarządu PSR „Maximus" Bartosza Brodzinskiego i Krzysztofa Szymaniaka – byłego pracownika Spółdzielni (który jak się ostatnio okazało, pracując na rzecz Spółdzielni, działał również na rzecz zadłużonego PSR „Maximus" oraz innych podmiotów powiązanych z p. Brodzińskim) przy organizacji protestów mieszkańców przeciwko władzom Spółdzielni. Członkowie PSR „Maximus" zapraszani są przez organizatora protestów do głosu, jako pokrzywdzeni przez Spółdzielnie, podczas gdy PSR „Maximus" jako dłużnik Spółdzielni kredytuje swoją działalność ze środków mieszkańców Spółdzielni nie regulując jakichkolwiek należności za zajmowany bezprawnie lokal.

Szersza informacja o zadłużeniu PSR "Maximus": http://www.morena.com.pl/index.php/organy-spoldzielni/zarzad/informacje-zarzadu/1927-komunikat-zarzadu-ad-maximus-20201106

Szersze informację o organizatorach protestów oraz ich intencjach opisane zostały przez przewodniczącego Rady Nadzorczej Lechona Całunia w artykule w Aktualnościach z „Moreny", jakie ukazały się w listopadzie 2020 roku, strony 3 do 5. Wydanie dostępne pod adresem:http://www.morena.com.pl/images/stories/gazetki/BIULETYN_2020_WWW.pdf?699f2789a261c6e2491bb09c2860de3d=02485803700b5c43f468c811445d2559

Wobec podnoszonego publicznie przez organizatora protestów Bogusława Hegera zarzutów na temat rzekomego bezprawnego przejmowania czy pozbawiania mieszkań lokatorów, informujemy, że wszelkie działania Spółdzielni względem zadłużonych członków Spółdzielni przeprowadzane są w sposób legalny, z poszanowaniem obowiązujących przepisów. Jednocześnie przypominamy, że Spółdzielnia nie posiada prawa pozbawienia prawa do lokalu bez wyroku Sądu, czy to wygaszającego prawo do lokalu czy też wyroku eksmisyjnego, w trakcie których badana jest prawidłowość działania organów Spółdzielni.

Ciężko odnieść się do tak stawianych publicznie zarzutów, gdy pomawiający organy Spółdzielni nie przedstawiają żadnych okoliczności, w jakich miałoby dojść do naruszenia praw lokatorów poprzestając jedynie na ogólnikowych zarzutach o nieprawidłowościach.

Jednocześnie Spółdzielnia zaprzecza twierdzeniom Bogusława Hegera jakoby przetargi na sprzedaż mieszkań odbywały się „w ciągu 15 sekund od pojawienia się ogłoszenia o przetargu". Przetargi organizowane są zgodnie z Regulaminem przetargu na zbycie lokali na warunkach prawa odrębnej własności przez LWSM Morena, w ramach którego ogłoszenie publikowane jest nie tylko w siedzibie Spółdzielni, na stronie, na tablicach ogłoszeniowych, ale także w środkach masowego przekazu (min. Dziennik Bałtycki, Gazeta Wyborcza). Przetargi na zbycie lokali cieszą się dużym zainteresowaniem mieszkańców, którzy uczestniczą w licytacjach.

Odnośnie kwestii dewastacji klatek schodowych, co do których prokuratura postawiła zarzuty byłemu wiceprezesowi, jest dla nas szokująca świadomość, że podobnego procederu mógłby się dopuszczać członek zarządu. Sprawę ewentualnej celowej dewastacji wyjaśniają obecnie organy ścigania. Współpracujemy z nimi i oferujemy wszelką pomoc, gdyż zależy nam na dogłębnym wyjaśnieniu tego zarzutu. Chcemy też podkreślić, że zgłaszanie dewastacji mienia na policji jest standardem w zarządzaniu nieruchomościami. Robią to wszyscy zarządzający mieniem. Niestety, policja tylko w nielicznych sprawach jest w stanie zidentyfikować sprawców.

Zgłoszone dotychczas zawiadomienia do organów ścigania, również w sprawach zakończonych w skutek niewykrycia sprawców, zgodnie z posiadanymi informacjami zostają ponownie wszczęte z wykorzystaniem informacji o osobie, która w materiale Onetu przyznała, iż niszczyła klatki schodowe i sprawa ta jest/będzie wyjaśniana.

Co do wspomnianej w materiale Onetu klatki na ulicy Kruczkowskiego, to akurat jej remont wynikał z planu remontowego na 2019 r.; klatka nie była zdewastowana, zatem Spółdzielnia nie zgłosiła szkody do ubezpieczyciela.

 

Odnośnie prac powierzonych firmie White Sands. Firma otrzymała kilka zleceń w lutym i marcu 2019 r. Były to:

1. zakup masy bitumicznej i transport na kwotę 8.179,50 zł

2. kolejny zakup masy bitumicznej i transport na kwotę 8.179,50 zł

3. prace ziemne przy ul. Migowskiej na kwotę 35.055,00 zł

4. uzupełnienie ubytków w nawierzchni ulic Arctowskiego i Dobrowolskiego na kwotę 28.905,00 zł

5. II etap wykonania placu zabaw w obrębie ulic Dobrowolskiego i Arctowskiego na kwotę 44.280,00 zł

6. Rozbiórka ogrodzenia i nawierzchni boiska przy ulicy Czecha 2 na kwotę 29.520,00 zł

7. Rozbiórka części murków okalających plac zabaw, usunięcie kwiatostanów, zrównanie nawierzchni, pielęgnację zieleni, wykonanie wylewki i montaż desek kompozytowych przy ul Dobrowolskiego na kwotę 22.140,00 zł

Łączna kwota należności za wykonane prace to 176 259 zł brutto i żadna z nich nie była związana z remontami klatek schodowych czy usuwaniem skutków dewastacji.

Z LWSM Morena współpracuje 112 podmiotów zajmujących się pracami ogólnobudowlanymi. W ostatnim, 2020 roku, suma robót z funduszu remontowego przekroczyła pięć i pół miliona złotych.

 

Odnośnie powiązań byłego wiceprezesa Spółdzielni z White Sands, to wg odpisu zupełnego KRS White Sands Invest Spółka Akcyjna (KRS 358964) były wiceprezes Spółdzielni nie był nigdy członkiem zarządu firmy White Sands, a jedynie członkiem jej Rady Nadzorczej. Podkreślamy ponownie, że zależy nam na wyjaśnieniu tych kwestii równo mocno, jak prokuraturze i będziemy współpracować z organami.

 

 Pani Notariusz Agnieszka Dawińdziak obsługiwała Spółdzielnię od sierpnia 2018 r. do września 2020 r. Łączna kwota opłat za zlecenia dla Spółdzielni wyniosła 35.217,36 zł brutto.

Wszystkie prace miały charakter urzędowych czynności notariusza, który jest osobą zaufania publicznego. Zlecenia dotyczyły m.in. poświadczenia podpisów, protokołowania w formie aktu notarialnego posiedzeń organów Spółdzielni (w szczególności Walnych Zgromadzeń), odpisów aktów notarialnych. Dodatkowo była to obsługa uwłaszczeń (umowy przekształcenia spółdzielczego prawa do lokalu w prawo odrębnej własności), jednak za te czynności płacili bezpośrednio uwłaszczający. Chcemy też podkreślić, że opłaty notarialne uzależnione są ściśle od rodzaju czynności notarialnej i wartości przedmiotu czynności. Maksymalne wysokości taksy notarialnej są wyszczególnione w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 28.06.2018 r.

 

 W kwestii powiązań rodzinnych między notariuszem Agnieszką Dawińdziak a prezesem White Sands, informujemy, że Spółdzielnia nie ma możliwości ani uprawnień, by sprawdzać takie ewentualne powiązania tam, gdzie nie jest to nakazane prawem. Prezes White Sands nie jest członkiem zarządu ani Rady Nadzorczej Spółdzielni, nie wpływa na jej decyzje zarządcze.

 

 Odnośnie rzekomego ukrycia obecności azbestu w budynku przedszkola, informujemy, że azbest został bezpiecznie usunięty z budynku przedszkola w lipcu 2016 r. i w bezpieczny sposób zutylizowany, na co posiadamy stosowne dokumenty. W kwietniu 2017 r. dotarły do Rady Nadzorczej Spółdzielni informacje, jakoby azbest nie został usunięty w całości. Poskutkowało to złożeniem przez członków Rady Nadzorczej (RN), włącznie z Przewodniczącym, obecnie delegowanym do Zarządu Lechonem Całuniem, zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w tej sprawie. Prokuratura zaangażowała m.in. biegłego, który nie potwierdził podejrzeń. Dochodzenie prowadzone pod przewodnictwem prokuratury zostało umorzone pod koniec marca 2018 r.

Ponieważ nie mamy wiedzy, kiedy wymieniana w materiale Onetu rozmowa byłego wiceprezesa z byłym pracownikiem Spółdzielni w tej sprawie miała miejsce, trudno nam się do niej odnieść. Jednak wg wszelkich dostępnych nam informacji budynek, w którym mieści się przedszkole Misia Wojtka, jest bezpieczny i wolny od azbestu.

 

 W kwestii sugerowanego w doniesieniach medialnych fałszowania dokumentów, m.in. ugody między Spółdzielnią a stowarzyszeniem Maximus, chcemy poinformować, że podpisaną ugodę złożył w Spółdzielni osobiście pan Bartosz Brodziński, syn Andrzeja Brodzińskiego i członek Stowarzyszenia Maximus, który jest również członkiem zarządu PSR Maximus. Do czasu procesu sądowego o zapłatę należności czynszowych objętych ugodą, autorstwo podpisów pod ugodą nie budziło wątpliwości władz Spółdzielni. Nadto, to z firmy Bartosza Brodzińskiego wpłynęła pierwsza rata przewidziana ugodą, co dodatkowo uwiarygodnia fakt jej zawarcia.

Obecnie toczy się kilka postępowań cywilnych o zapłatę czynszu za najem lokalu przy ul. Matuszewskiego 25, gdzie Stowarzyszenie prowadzi działalność. W jednym z nich, dotyczącym czynszu objętego ugodą, Stowarzyszenie złożyło prywatną opinię, która zaprzecza wiarygodności zawartej ugody.

Należy tu podkreślić, że podrabianie ugody przez Spółdzielnię byłoby o tyle niezrozumiałe, że ugoda jest z zasady mniej korzystna dla wierzyciela (Spółdzielni) niż dla dłużnika (PSR Maximus). Ugodę wierzyciel zawiera wtedy, gdy nie widzi szans na ścignięcie od dłużnika całego długu.
Możemy uznać jako błąd ze strony Spółdzielni, iż zgodzono się na podpisanie dokumentu w trybie obiegowym, co dziś pozwala właścicielom Maximusa na podważanie ważności ugody.

 

 Odnośnie domniemanego fałszowania pełnomocnictw członków do uczestniczenia w Walnym Zgromadzeniu i zarzutów, jakoby zlecano ich fałszowanie i oferowano za to korzyść majątkową, apelujemy o to, aby każdy, kto dysponuje dowodami w tej sprawie, niezwłocznie zawiadomił o tym organy ścigania. Pokładamy nadzieję, że zostanie to wyjaśnione w prowadzonym postępowaniu prokuratorskim.

Dowodem na to, że zarząd Spółdzielni nie próbował wpływać na wynik głosowań, może być Walne Zgromadzenie, które odbyło się w 2018 r. Na tym zgromadzeniu Zarząd przedstawił projekt zmiany statutu, mający dostosować go do zmian w przepisach w związku z nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z drugiej połowy 2017 r. Zmiana statutu miała charakter regulaminowy, wymagany od Spółdzielni prawem. Mimo szczegółowego omówienia zakresu i podstawy zmian, Walne Zgromadzenie odrzuciło projekt. Przeczy to temu, że pełnomocnicy byli „przekupieni" czy też sterowani przez władze Spółdzielni, a potwierdza założenie, że głosowali zgodnie z własnym przekonaniem.

Zgodnie z ustawą, podczas walnych zgromadzeń członków spółdzielni weryfikacji podlega, czy mandant jest członkiem (członkostwo związane ze wskazanym w pełnomocnictwie adresem mandanta) oraz czy dany pełnomocnik zastępuje tylko jedną osobę i czy nie jest pracownikiem spółdzielni. Ustawa zakazuje zastępowania więcej niż jednej osoby na Walnym Zgromadzeniu, a także zakazuje pracownikom spółdzielni pełnienia roli pełnomocnika. W pozostałym zakresie wymogiem jest, aby pełnomocnictwo złożone było na piśmie. W przypadku przedstawienia pisemnego pełnomocnictwa osoby, która według rejestrów spółdzielni jest członkiem, jeśli pełnomocnik nikogo innego nie zastępuje i nie jest pracownikiem spółdzielni, to po wylegitymowaniu się dowodem tożsamości i podpisaniu listy, Spółdzielnia nie może odmówić takiej osobie udziału w Walnym.

Podczas Walnego Zgromadzenia w kwietniu 2018 r. niektórzy członkowie domagali się, aby pełnomocnikami mogli być tylko członkowie rodziny, żeby pełnomocnictwa zawierały obowiązkowo dodatkowe dane osobowe, lub były składane w wyjątkowy sposób np. tylko osobiście w Spółdzielni. Ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych nie przewiduje jednak możliwości modyfikacji, zaostrzania czy nawet uszczegółowiania wymogów w tej ustawie zapisanych, dlatego te postulaty nie mogły zostać spełnione.